poniedziałek, 23 kwietnia 2012

trzy

odkryłam rozmiar swojej mizantropii.
do wczoraj łudziłam się,że jestem społecznym stworzeniem,nieśmiałym i introwertycznym,ale jednak wymagającym regularnego kontaktu z ludźmi.
a ni chu chu.
ludzie,nawet bliscy znajomi i przyjaciele są obojętni.
wolę sobie posiedzieć sama w mieszkaniu,z kotami,szczurem,książkami,farbami i stosami rzeczy które w rozmaity sposób umilają czas[i nie są to używki,mili państwo]
w każdej chwili mogę sobie wziąć do łapy książkę i czytać.między ludźmi nie wypada.a fe.
rozmowy są generalnie o niczym.szczególnie w większej,zwykle nietrzeźwej,grupie.
bo tak w cztery oczy to nie jest to nawet strata czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz