mi się chce,ale jednocześnie mam bloka dużego.
zobojętniałam.
nic nie daje pisanie tu i ówdzie[musiałam zrezygnować z czatu 'depresja' na onecie.spotkałam tam znajomego,o zgrozo!],powinnam działać,a nie mogę.
zgubiłam się,straciłam głowę.
niedziela, 27 stycznia 2013
sobota, 12 stycznia 2013
kot zlizuje łzy
rozpłakałam się.tegoroczna fala deprechy.mało światła.ptaki nie śpiewają[głupota,a po co kupowałam karmik dla sikorek?]
położyłam głowę na kocim boku i płakałam.kot patrzył z uprzejmym zdziwieniem i pomrukiwał.coś w deseń ojcowskiego "no już córcia,wypłacz się,jak potrzebujesz". a potem zlizywał mokre plamy z futra.słone.źle.sól jest destruktywna dla delikatnych kocich nerek.kolejna rozpacz na ramionach.
położyłam głowę na kocim boku i płakałam.kot patrzył z uprzejmym zdziwieniem i pomrukiwał.coś w deseń ojcowskiego "no już córcia,wypłacz się,jak potrzebujesz". a potem zlizywał mokre plamy z futra.słone.źle.sól jest destruktywna dla delikatnych kocich nerek.kolejna rozpacz na ramionach.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)