poniedziałek, 23 kwietnia 2012

trzy

odkryłam rozmiar swojej mizantropii.
do wczoraj łudziłam się,że jestem społecznym stworzeniem,nieśmiałym i introwertycznym,ale jednak wymagającym regularnego kontaktu z ludźmi.
a ni chu chu.
ludzie,nawet bliscy znajomi i przyjaciele są obojętni.
wolę sobie posiedzieć sama w mieszkaniu,z kotami,szczurem,książkami,farbami i stosami rzeczy które w rozmaity sposób umilają czas[i nie są to używki,mili państwo]
w każdej chwili mogę sobie wziąć do łapy książkę i czytać.między ludźmi nie wypada.a fe.
rozmowy są generalnie o niczym.szczególnie w większej,zwykle nietrzeźwej,grupie.
bo tak w cztery oczy to nie jest to nawet strata czasu.

niedziela, 15 kwietnia 2012

dwa.

dla mnie leci ponad 2tys km.
by być ze mną kilka dni.platonicznie.
i mówi że ze mną czuje się spokojnie i bezpiecznie.
a on.jest niesamowicie kochany.troskliwy.o ile takim się da być na taki dystans,to on właśnie taki jest.
smutne,smutne,smutne.
bo słowo 'my' gdyby do tego dążyć,to kwestia nie miesięcy,tylko lat.
stopuje mnie to,żyję jak asceta.
bo przecież...on,prawda?

niedziela, 8 kwietnia 2012

jeden.

może w końcu będę regularnie pisać bloga.
analogowy pamiętnik dawno zarzuciłam.

popijam zieloną herbatę-kiedyś byłaby posłodzona,bardzo mocno,ale dzięki piciu yerba mate się oduczyłam.brak słodyczy to już nie tragedia,tylko norma:)to jakieś osiągnięcie dla kogoś kto potrafił zjeść tabliczkę czekolady w mniej niż 10minut.

przelewanie tego co myślę na słowa,w mowie czy piśmie wychodzi mi cokolwiek niesprawnie.jest to dziedzina której nigdy za bardzo nie ogarniałam.chcę się przełamać.
może po to by sobie udowodnić że nie jestem takim do końca cyborgiem.androidem.emocjonalną kaleką.
lęk-tak duży że nie potrafiłam się ruszyć z miejsca.nie ma.rozpacz zamieniająca wszystko w atramentową czerń.smutek zmieniający każdy oddech w połykanie igieł.nie ma.
"Choć jej szczególnych znaków brak
Bo pustka nie ma blizn i ran
Składa się z zimnych, czarnych ścian
Gdzie mi przenika dreszczem kark
Dotknięcie nierealnych warg
Dotknięcie lodowatych, zbielałych warg"[N.Cave]
chciałabym nie być taka pusta w środku.

żarcik.
"odwal się,jestem martwa w środku"
a w ogóle emocjonalne ze mnie zwierzę.wzruszenia,sympatia,miłość,cała paleta!nasyconych odcieni uczuć i pomiędzy.
zachwyty,afirmacje,gniew każący kaleczyć ściany,lęk miotający po pomieszczeniach.
ubieram w cudze pióra to co czuję,jak ogarnąć samej słowami to jak świadoma każdego centymetra skóry mogę być?przypływów i odpływów krwi,tlenu i innych gazów prześlizgujących się swobodnie przez błony śluzowe i rozmaite rureczki wewnętrznej hydrauliki.
"Wsłuchać się do ogłuchnięcia
Wpatrzeć się do oślepnięcia
Wdyszeć się do beztchu w piersiach
Wmyśleć do unicestwienia

Ach, wykrwawić się - do Słońca!

Kochać aż do obrzydzenia"[R.Wojaczek]

i kolejny żarcik.
nic nie jest prawdą,ani żaden z tych scenariuszy nie jest fałszywy.
rządzi mną ciągła ambiwalencja.
zaprzedałam duszę chaosowi.