strach mnie karmi,zaprzega i ujezdza.
poce i sinieje,płaczę,boje sie
zabierz mnie stad!
sobota, 15 grudnia 2012
środa, 14 listopada 2012
niedziela, 11 listopada 2012
środa, 29 sierpnia 2012
czasem
czasem mi sie sni obcowanie z kims blisko.
dzisiaj snil mi sie niegdysiejszy kumpel.
szlam swoja ulica na ktorej kreda narysowal logo Exodus i Over Kill.
cholernie brak mi jego osoby.
ale dosc dobitnie mi pokazal ze nie ma ochoty utrzymywac kontaktu.
jak mi sie przypomni,to sie zastanawiam czemu...
dzisiaj snil mi sie niegdysiejszy kumpel.
szlam swoja ulica na ktorej kreda narysowal logo Exodus i Over Kill.
cholernie brak mi jego osoby.
ale dosc dobitnie mi pokazal ze nie ma ochoty utrzymywac kontaktu.
jak mi sie przypomni,to sie zastanawiam czemu...
niedziela, 26 sierpnia 2012
kaprys
o bogowie,mam 11zl do 31.
zadnej zaliczki,zadnej zaliczki.
jak wezmę zaliczkę raz,to będę brała bez końca.znam siebie.
gdyby nie mój kaprys kupienia rodowodowych świnek morskich,to by mi pewnie starczyło:>
ale,ale.nie wyrzucam sobie ze na dwie swinki poszlo kilkaset zl zamiast kilkudziesieciu.sa cudowne.
like a pygmy hippos.
jem i nie jem.nie mam wagi,nie wiem czy straciłam już 10%masy ciała.
do tego obniżam po sukinsynsku poziom cukru.
nie karmic grzyba.
ja i pasazer na gape od kilkunastu lat.
skurwysynsko boje sie przyszlosci.
zadnej zaliczki,zadnej zaliczki.
jak wezmę zaliczkę raz,to będę brała bez końca.znam siebie.
gdyby nie mój kaprys kupienia rodowodowych świnek morskich,to by mi pewnie starczyło:>
ale,ale.nie wyrzucam sobie ze na dwie swinki poszlo kilkaset zl zamiast kilkudziesieciu.sa cudowne.
like a pygmy hippos.
jem i nie jem.nie mam wagi,nie wiem czy straciłam już 10%masy ciała.
do tego obniżam po sukinsynsku poziom cukru.
nie karmic grzyba.
ja i pasazer na gape od kilkunastu lat.
skurwysynsko boje sie przyszlosci.
wtorek, 14 sierpnia 2012
don't panic
zwykle jestem bardziej niz niezalezna i samowystarczalna,ale dzisiaj poczulam sie samotnie.
chcialabym byc nastolatka,na ktora wygladam i mieć niedorozwinięty plat czolowy i popelniac milion glupot.
nie musieć się przejmować ze dalej nie wiem kim chce zostać kiedy dorosnę[bardzo kurwa śmieszne.dalej nie wiem]
samotno mi...
[nie panikuj,nie histeryzuj,nie nie nie.weź pigułkę]
chcialabym byc nastolatka,na ktora wygladam i mieć niedorozwinięty plat czolowy i popelniac milion glupot.
nie musieć się przejmować ze dalej nie wiem kim chce zostać kiedy dorosnę[bardzo kurwa śmieszne.dalej nie wiem]
samotno mi...
[nie panikuj,nie histeryzuj,nie nie nie.weź pigułkę]
niedziela, 29 lipca 2012
chrzestnym byc.nie byc.
z jednej strony-nie mam bierzmowania i przyjmować tego sakramentu[jak i innych] nie zamierzam,wiec nie mogę być matka chrzestna jakiegoś dziecka w obrządku kk.
a z drugiej-niedawno mój tata brał ślub po raz drugi.świadkiem z jego strony[ślub cywilny]był przyjaciel,z jej-jakaś gówniara.siedziałam na samym końcu stołu z jakimiś znajomymi których widziałam może drugi raz w życiu.
chrzestnymi mojego brata tez są jacyś gówniarze ze strony macochy.
nawet nie spytali-oczywiście wymówiłabym się i od bycia świadkiem i od trzymania dzieciaka w kościele,ale czuje się pominięta i nie ważna.
poza nawiasem,poza rodzina,mimo ze dorosły człowiek ze mnie[podobno,mięso lat 22.],to jednak takie uparte spychanie mnie poza margines ciągle boli.
ot,zła przeszłość,taka córa z pierwszego małżeństwa.źle by wyglądała na zdjęciach.
nie sam fakt nie bycia chrzestną czy świadkiem mnie boli,tylko to uporczywe wypieranie się mnie.
de facto,jedyne co ma mi mój ojciec do powiedzenia to pretensje,narzekanie na mnie[po każdej rozmowie z nim się dziwie czemu nie wieńczy swoich wywodów:"lepszą córkę bym sobie z kału wystrugał"]
a z drugiej-niedawno mój tata brał ślub po raz drugi.świadkiem z jego strony[ślub cywilny]był przyjaciel,z jej-jakaś gówniara.siedziałam na samym końcu stołu z jakimiś znajomymi których widziałam może drugi raz w życiu.
chrzestnymi mojego brata tez są jacyś gówniarze ze strony macochy.
nawet nie spytali-oczywiście wymówiłabym się i od bycia świadkiem i od trzymania dzieciaka w kościele,ale czuje się pominięta i nie ważna.
poza nawiasem,poza rodzina,mimo ze dorosły człowiek ze mnie[podobno,mięso lat 22.],to jednak takie uparte spychanie mnie poza margines ciągle boli.
ot,zła przeszłość,taka córa z pierwszego małżeństwa.źle by wyglądała na zdjęciach.
nie sam fakt nie bycia chrzestną czy świadkiem mnie boli,tylko to uporczywe wypieranie się mnie.
de facto,jedyne co ma mi mój ojciec do powiedzenia to pretensje,narzekanie na mnie[po każdej rozmowie z nim się dziwie czemu nie wieńczy swoich wywodów:"lepszą córkę bym sobie z kału wystrugał"]
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
trzy
odkryłam rozmiar swojej mizantropii.
do wczoraj łudziłam się,że jestem społecznym stworzeniem,nieśmiałym i introwertycznym,ale jednak wymagającym regularnego kontaktu z ludźmi.
a ni chu chu.
ludzie,nawet bliscy znajomi i przyjaciele są obojętni.
wolę sobie posiedzieć sama w mieszkaniu,z kotami,szczurem,książkami,farbami i stosami rzeczy które w rozmaity sposób umilają czas[i nie są to używki,mili państwo]
w każdej chwili mogę sobie wziąć do łapy książkę i czytać.między ludźmi nie wypada.a fe.
rozmowy są generalnie o niczym.szczególnie w większej,zwykle nietrzeźwej,grupie.
bo tak w cztery oczy to nie jest to nawet strata czasu.
do wczoraj łudziłam się,że jestem społecznym stworzeniem,nieśmiałym i introwertycznym,ale jednak wymagającym regularnego kontaktu z ludźmi.
a ni chu chu.
ludzie,nawet bliscy znajomi i przyjaciele są obojętni.
wolę sobie posiedzieć sama w mieszkaniu,z kotami,szczurem,książkami,farbami i stosami rzeczy które w rozmaity sposób umilają czas[i nie są to używki,mili państwo]
w każdej chwili mogę sobie wziąć do łapy książkę i czytać.między ludźmi nie wypada.a fe.
rozmowy są generalnie o niczym.szczególnie w większej,zwykle nietrzeźwej,grupie.
bo tak w cztery oczy to nie jest to nawet strata czasu.
niedziela, 15 kwietnia 2012
dwa.
dla mnie leci ponad 2tys km.
by być ze mną kilka dni.platonicznie.
i mówi że ze mną czuje się spokojnie i bezpiecznie.
a on.jest niesamowicie kochany.troskliwy.o ile takim się da być na taki dystans,to on właśnie taki jest.
smutne,smutne,smutne.
bo słowo 'my' gdyby do tego dążyć,to kwestia nie miesięcy,tylko lat.
stopuje mnie to,żyję jak asceta.
bo przecież...on,prawda?
by być ze mną kilka dni.platonicznie.
i mówi że ze mną czuje się spokojnie i bezpiecznie.
a on.jest niesamowicie kochany.troskliwy.o ile takim się da być na taki dystans,to on właśnie taki jest.
smutne,smutne,smutne.
bo słowo 'my' gdyby do tego dążyć,to kwestia nie miesięcy,tylko lat.
stopuje mnie to,żyję jak asceta.
bo przecież...on,prawda?
niedziela, 8 kwietnia 2012
jeden.
może w końcu będę regularnie pisać bloga.
analogowy pamiętnik dawno zarzuciłam.
popijam zieloną herbatę-kiedyś byłaby posłodzona,bardzo mocno,ale dzięki piciu yerba mate się oduczyłam.brak słodyczy to już nie tragedia,tylko norma:)to jakieś osiągnięcie dla kogoś kto potrafił zjeść tabliczkę czekolady w mniej niż 10minut.
przelewanie tego co myślę na słowa,w mowie czy piśmie wychodzi mi cokolwiek niesprawnie.jest to dziedzina której nigdy za bardzo nie ogarniałam.chcę się przełamać.
może po to by sobie udowodnić że nie jestem takim do końca cyborgiem.androidem.emocjonalną kaleką.
lęk-tak duży że nie potrafiłam się ruszyć z miejsca.nie ma.rozpacz zamieniająca wszystko w atramentową czerń.smutek zmieniający każdy oddech w połykanie igieł.nie ma.
"Choć jej szczególnych znaków brak
Bo pustka nie ma blizn i ran
Składa się z zimnych, czarnych ścian
Gdzie mi przenika dreszczem kark
Dotknięcie nierealnych warg
Dotknięcie lodowatych, zbielałych warg"[N.Cave]
chciałabym nie być taka pusta w środku.
żarcik.
"odwal się,jestem martwa w środku"
a w ogóle emocjonalne ze mnie zwierzę.wzruszenia,sympatia,miłość,cała paleta!nasyconych odcieni uczuć i pomiędzy.
zachwyty,afirmacje,gniew każący kaleczyć ściany,lęk miotający po pomieszczeniach.
ubieram w cudze pióra to co czuję,jak ogarnąć samej słowami to jak świadoma każdego centymetra skóry mogę być?przypływów i odpływów krwi,tlenu i innych gazów prześlizgujących się swobodnie przez błony śluzowe i rozmaite rureczki wewnętrznej hydrauliki.
"Wsłuchać się do ogłuchnięcia
Wpatrzeć się do oślepnięcia
Wdyszeć się do beztchu w piersiach
Wmyśleć do unicestwienia
Ach, wykrwawić się - do Słońca!
Kochać aż do obrzydzenia"[R.Wojaczek]
i kolejny żarcik.
nic nie jest prawdą,ani żaden z tych scenariuszy nie jest fałszywy.
rządzi mną ciągła ambiwalencja.
zaprzedałam duszę chaosowi.
analogowy pamiętnik dawno zarzuciłam.
popijam zieloną herbatę-kiedyś byłaby posłodzona,bardzo mocno,ale dzięki piciu yerba mate się oduczyłam.brak słodyczy to już nie tragedia,tylko norma:)to jakieś osiągnięcie dla kogoś kto potrafił zjeść tabliczkę czekolady w mniej niż 10minut.
przelewanie tego co myślę na słowa,w mowie czy piśmie wychodzi mi cokolwiek niesprawnie.jest to dziedzina której nigdy za bardzo nie ogarniałam.chcę się przełamać.
może po to by sobie udowodnić że nie jestem takim do końca cyborgiem.androidem.emocjonalną kaleką.
lęk-tak duży że nie potrafiłam się ruszyć z miejsca.nie ma.rozpacz zamieniająca wszystko w atramentową czerń.smutek zmieniający każdy oddech w połykanie igieł.nie ma.
"Choć jej szczególnych znaków brak
Bo pustka nie ma blizn i ran
Składa się z zimnych, czarnych ścian
Gdzie mi przenika dreszczem kark
Dotknięcie nierealnych warg
Dotknięcie lodowatych, zbielałych warg"[N.Cave]
chciałabym nie być taka pusta w środku.
żarcik.
"odwal się,jestem martwa w środku"
a w ogóle emocjonalne ze mnie zwierzę.wzruszenia,sympatia,miłość,cała paleta!nasyconych odcieni uczuć i pomiędzy.
zachwyty,afirmacje,gniew każący kaleczyć ściany,lęk miotający po pomieszczeniach.
ubieram w cudze pióra to co czuję,jak ogarnąć samej słowami to jak świadoma każdego centymetra skóry mogę być?przypływów i odpływów krwi,tlenu i innych gazów prześlizgujących się swobodnie przez błony śluzowe i rozmaite rureczki wewnętrznej hydrauliki.
"Wsłuchać się do ogłuchnięcia
Wpatrzeć się do oślepnięcia
Wdyszeć się do beztchu w piersiach
Wmyśleć do unicestwienia
Ach, wykrwawić się - do Słońca!
Kochać aż do obrzydzenia"[R.Wojaczek]
i kolejny żarcik.
nic nie jest prawdą,ani żaden z tych scenariuszy nie jest fałszywy.
rządzi mną ciągła ambiwalencja.
zaprzedałam duszę chaosowi.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)